← FREDZIA MA ZDANIE

Nie wszystko musi być contentem

Ziewnęłam. Człowiek nie zdążył nagrać, więc poprosił o powtórkę. Tak dowiedziałam się, że nawet drzemka może mieć drugi dubel.

Ilustracja Fredzi przeciągającej się i ziewającej na lawendowej poduszce, obok dłoni trzymającej telefon.
16:32

Ziewnięcie zostało zauważone.

Obudziłam się na fotelu i ziewnęłam. Człowiek odłożył książkę, zaczął szukać telefonu i znalazł go pod własnym udem. Byłam już po ziewnięciu. Powiedział „jeszcze raz”. Nie wiedziałam, że pierwsze ziewnięcie było próbą.

Patrzyliśmy na siebie przez chwilę. Człowiek trzymał telefon, ja trzymałam pysk zamknięty. W końcu odłożył aparat. Wtedy się przeciągnęłam. Natychmiast złapał telefon. Do mojej miski nigdy nie podchodzi tak szybko.

16:41

Pudełko nie pomogło.

Zeszłam z fotela i weszłam do kartonu. Człowiek przykucnął obok i wycelował telefon prosto w mój pysk. Poprawił się, przykucnął niżej. W końcu leżał już prawie na podłodze, a ja wygodnie siedziałam. Trochę szkoda, że nikt nie nagrywał jego.

Odwróciłam głowę. Przesunął telefon. Schowałam brodę za brzegiem. Podniósł telefon. Rozumiem, że chciał mieć pamiątkę, ale w tym tempie potrzebowalibyśmy pamiątki z każdej strony kartonu.

17:08

Nic też się nadawało.

Przy oknie podwinęłam łapę. „Ale słodko”. Położyłam się na boku. „Ale mina”. Patrzyłam na podwórko. „O czym ona myśli?”. O tym, czy gołąb wróci na parapet. Mogłam powiedzieć, ale człowiek już dopisywał mi własne przemyślenia.

Zasnęłam. Kiedy otworzyłam oczy, telefon nadal był skierowany na mnie. Człowiek oglądał już nagranie, chociaż ja wciąż leżałam przed nim. Na ekranie spałam, na fotelu nie. Chyba łatwiej było mu spotkać mnie w telefonie. Tam nie zasłaniałam poduszki ogonem.

Malarska ilustracja Fredzi siedzącej w zwykłym pudełku, obok dłoni trzymającej telefon.
17:36

Miejsce bez dobrego światła

Za fotelem było ciemniej. Wyciągnęłam łapy. Człowiek zajrzał i próbował wsunąć telefon między mebel a ścianę, ale nie mógł dosięgnąć. Przez chwilę rozważał odsunięcie fotela. Widziałam po ręce na oparciu. Na szczęście dał spokój.

Usłyszałam, jak odkłada telefon i otwiera książkę. Zostałam jeszcze trochę. Nikt mnie nie wołał, nikt nie cmokał. Mogłam umyć łapę bez zostawania poradnikiem.

Mogłam umyć łapę bez zostawania poradnikiem.
18:02

Jeszcze jedno ziewnięcie

Wyszłam i wskoczyłam obok człowieka. Ziewnęłam. Spojrzał na telefon. Spojrzałam na niego. Przesunął książkę i zrobił mi miejsce. Wiedziałam, że umie. Czasem trzeba mu przypomnieć wzrokiem.

Położyłam głowę przy jego kolanie. Zaczął głaskać mnie po policzku, nie przerywając czytania. Kiedy przestał, podsunęłam głowę pod rękę. Tę czynność można było powtórzyć.

Po odłożeniu telefonu

Wieczorem oglądał film z kartonem i uśmiechał się do ekranu. Podeszłam zobaczyć. Rozumiem zachwyt. To byłam ja. Potem odłożył telefon ekranem do dołu i podrapał mnie za uchem.

Nie wiem, czy ktoś jeszcze zobaczył ten film. Wiem, że tym razem człowiek zauważył, kiedy odeszłam.